Czwarta Niedziela Wielkiego Postu

Aktualności Kościół

Dzisiaj Chrystus przemawia do nas przez przypowieść o Synu Marnotrawnym. Wszyscy, jak żyjemy, zdążając jako pielgrzymi do domu Ojca, jesteśmy owymi Synami Marnotrawnymi, którzy przychodzą prosić o przebaczenie. Tym, który przebacza, jest miłosierny i zawsze czeka, to ów Ewangeliczny Ojciec, ten, który daje nam nadzieję na to, że możemy stawać się lepszymi ludźmi. Dokonajmy więc ewangelicznej refleksji, owego rachunku sumienia, na ile my potrafimy zrezygnować z naszej ludzkiej pychy, z naszego myślenia o samowystarczalności i zdać się na Boga wtedy, kiedy trzeba przebaczyć drugiemu człowiekowi i przyznać się do swojej grzeszności.

Klasyczna przypowieść o przebaczeniu. Bo któż z nas nie potrzebuje tej jednej chwili, w której doznajemy przebaczenia.

Człowiek jest tak skonstruowany, że gdy ma świadomość swojej własnej winy, zawsze szuka usprawiedliwienia w okolicznościach zewnętrznych. Nie chcemy przyznać się do swojej małości, do słabości, do tego, że potrafimy upaść, ale szukamy usprawiedliwienia w postępowaniu drugich ludzi, w sytuacjach, które mają uczynić nas lepszymi. Nie jest to proste przyznać się w duchu pokory do tego, że jesteśmy mali, słabi i grzeszni. Bo wydaje nam się, że dzisiejszy świat potrzebuje ludzi silnych, ludzi, którzy potrafią decydować o sobie, nie zwracając na nikogo uwagi, a tym bardziej na Boga. (…)

Bóg raduje się z powodu odnalezienia jednej zagubionej owcy, pomimo tego, że te 99 jest wiernych i stoi przy nim. Możemy zrozumieć dzisiaj frustrację syna drugiego, który nie został nigdy nagrodzony, ale miłosierdzie Boga, tak jak słońce, świeci nad dobrymi i złymi i daje szansę na nawrócenie każdemu. Miejmy więc tę nadzieję, że dzisiejsza przypowieść dla nas wszystkich jest refleksją i możliwością powrotu. Jest kolejną szansą, gdzie czeka, nie karząc, gdzie wybaczy, mając nadzieję, że powrócimy, pomimo tego, że tak często jesteśmy daleko