Zrezygnować z czegoś lub kogoś w imię jakichś wartości, nagrody, obietnic – łatwo powiedzieć, nie czyniąc tego samemu. W Starym Testamencie, w Księdze Genesis, czyli Rodzaju, autor ukazuje nam postać jeszcze nie Abrahama, któremu zmieniono imię, ale Abrama. Abram miał wyjść z Ur Chaldejskiego i został nazwany Ojcem Wszystkich Wierzących.
Przyzwyczailiśmy się do lektury, którą słyszymy prawie każdego roku kościelnego. Wyszedł z Ur Chaldejskiego, bo Bóg tak mu powiedział. Brzmi prosto, ale takie nie było. To łączyło się z odważną decyzją rezygnacji. Rezygnacji mieszczanina z życia wśród kultury i cywilizacji wysoko rozwiniętej. Z rezygnacji ze swojego majątku, tradycji, ze swojej przeszłości, która dawała poczucie bezpieczeństwa i materialnego zabezpieczenia. Abraham sam był już w podeszłym wieku i oto Jahwe wzywa go do opuszczenia wszystkiego.
Możemy sobie wyobrazić, że jako patriarcha, a więc głowa rodziny, spotkał się w momencie ogłoszenia tej decyzji ze sprzeciwem swoich najbliższych. Rodziny, tych, którzy korzystali z jego majętności – jakże to opuścić, zostawić w imię czegoś, co jest niewiadome, i pójść do celu, którego nie znamy, ziemi niby obiecanej, ale nigdy przez nas niewidzianej? Oparł swoje zaufanie na jednym głębokim argumencie wiary – wyjdź, zrezygnuj, a ja cię uczynię ojcem wszystkich narodów. Dlatego też Abraham nazywany jest Ojcem wszystkich wierzących: nie tylko Żydów, ale każdego człowieka, który przyjmuje wiarę jako wezwanie do zmiany i wykazuje wewnętrzną odwagę rezygnacji z czegoś.






