1 listopada zgodnie z naszą religijną tradycją i historią polskiej pobożności łączymy z następującym po nim wspomnieniem Wszystkich Wiernych Zmarłych. Dlatego rzeczą oczywistą jest, że w kościołach gromadzi się nas niekiedy niewielu, ponieważ wielu z nas przemierza nawet setki kilometrów, aby dotrzeć na groby najbliższych, zapalić symboliczny znicz, odmówić modlitwę, ale przede wszystkim uświadomić sobie, że jesteśmy pielgrzymami. Zjednoczmy się więc ze wszystkimi, którzy celebrują te prawdy wiary, ponieważ oba te dni są szczególnie poświęcone refleksji nad naszą religijnością i tym, co czeka człowieka po śmierci.
Samo wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych ma bardzo długą tradycję. Zostało wprowadzone w 998 roku przez opata Odylona i trwa do dzisiaj. Jest ono odpowiedzią Kościoła na pytanie, co dalej, gdy zakończy się nasza ziemska pielgrzymka.
Pierwszy dzień listopada, uroczystość Wszystkich Świętych, przypomina nam z kolei o prawdzie obcowania świętych. Wspominamy tych, którzy przekroczyli granicę śmierci, dostąpili zbawienia i – jak wierzymy – oglądają Boga. To również cel naszej ziemskiej wędrówki. A kiedy udajemy się na cmentarze, pamiętajmy, że dzieli nas od nich jedynie czas. Wierzymy, że i my pewnego dnia dołączymy do nich w zupełnie innej rzeczywistości. Kiedy to nastąpi, zależy od Boga.






