Jako wspólnota kościoła modliliśmy się za zmarłego w piątek nagle profesora Mirosława Janiszewskiego, który przez wiele lat jako lekarz współpracował z nami w naszym centrum medycznym. Znałem go prawie 30 lat, bardzo dobry fachowiec. Niestety Pan w sposób nagły odwołał go w nocy w piątek do wieczności. Modlimy się dzisiaj o zbawienie dla niego, by pomoc, którą przez tyle lat udzielał ludziom jako lekarz, doskonały diagnosta, również była przez Boga zaliczona jako dobro, które stawia się za nim dzisiaj przed Tronem Najwyższego.
Czytany podczas Nabożeństwa fragment Ewangelii skłania nas do postawienia bardzo ryzykownego zdania. Te prawdy, które zabrzmiały w naszych uszach, kłócą się ze zdrowym rozsądkiem i poczuciem ludzkiej sprawiedliwości. I kto zaprzeczy? Nikt.
Bo wierząc po ludzku i patrząc na to, co mówi Chrystus, to wszystko nie zgadza się z naszym poczuciem sprawiedliwości, nagrody i kary, z byciem człowiekiem, który nie może pozwolić sobie na to, aby być pogardzanym, wyszydzonym czy oszukanym. A jednak należą do nich między innymi te słowa, jaką miarą odmierzycie, taką i wam odmierzą. Ale wcześniej mówi, miłujcie waszych nieprzyjaciół.
Namawia nas do nadstawienia jednego policzka, gdy nas uderzą dania również i drugiego. Pozbycia się czegoś, co graniczy z naiwnością, nie spodziewając się sprawiedliwej zapłaty czy też oddania. Jaki więc ma być ten człowiek Ewangelii ukazany dzisiaj w chrystusowej logice miłości? To jest trudna logika, na pewno nie nasza, ludzka, człowiecza.
Zapraszam do wysłuchania rozważań.
Ks. prof. Jacek Stasiak